Dla niezdecydowanych · Optimed
Pierwsze okulary
Wiesz, że coś się zmieniło. Mrużysz oczy przy tablicy w sklepie, napisy w telewizji są mniej ostre, a wieczorem oczy szybciej się męczą. Wiesz też, co pewnie usłyszysz u optyka — i dlatego odłożysz wizytę jeszcze o miesiąc. Albo o rok.
Jeśli tak masz, ten tekst jest dla Ciebie. Nie będziemy Cię przekonywać, że okulary są modne ani że „przecież wszyscy je noszą". To, że podobają Ci się u innych, nie znaczy, że chcesz je zobaczyć na swojej twarzy. Chcemy tylko pokazać, że ta zmiana nie musi oznaczać tego, czego się obawiasz.
Ja też nie chciałam okularów
Pracujemy w salonie optycznym od lat i sami na co dzień nosimy korekcję okularową. Łatwo wtedy zapomnieć, jak to jest usłyszeć po raz pierwszy: „będą potrzebne okulary".
Ja usłyszałam to w szkole podstawowej, kiedy okazało się, że jestem krótkowzroczna. Nie chciałam okularów. Nie chciałam ich robić, nie chciałam ich nosić, nie wyobrażałam sobie w nich życia. Ale to nie ja decydowałam — okulary i tak powstały.
Oprawki nie były wtedy tak ładne ani tak różnorodne jak dziś, a moje strasznie mi się nie podobały. Czułam się w nich źle. I co z tego, że w nich dobrze widziałam, skoro lądowały w plecaku, a ja próbowałam radzić sobie bez nich?
Dziś wiem, że to było sedno problemu. Okulary mogą mieć idealnie dobraną moc, ale jeśli leżą w szufladzie, niczego nie zmieniają.
Im byłam starsza, tym więcej było możliwości: ciekawsze oprawki, barwione soczewki, kolorowe fotochromy, rozwiązania, o których wcześniej nikt mi nie mówił. Okulary zaczęły sprawiać mi frajdę i stały się częścią mojej stylizacji. Dziś znowu nie wyobrażam sobie życia bez nich — jednak potrzebowałam też czasu na tę zmianę.
Mam znajomego, który nie mógł się pogodzić z myślą o okularach, a bardzo potrzebował ich już do czytania. Zamówił sobie okulary przeciwsłoneczne, w których „ukrył" progresy. Soczewki są barwione gradalnie — ciemna góra, przezroczysty dół do czytania. Coś, co postrzegał jako słabość, zamienił w stylowy, funkcjonalny gadżet.
Nie opowiadam tego, żeby obiecać, że z Tobą będzie tak samo. Opowiadam, bo wiem, że ten opór jest prawdziwy. I że trzeba go potraktować poważnie, a nie zbyć jednym „zobaczysz, przyzwyczaisz się".
— Olga

Okulary, które naprawdę będziesz nosić
Naszym celem nie jest to, żebyś wyszła lub wyszedł od nas z okularami. Jest nim to, żeby okulary były na Twoim nosie, a nie w szufladzie. Udaje się to wtedy, gdy spełnione są trzy rzeczy naraz:
- dobrze w nich widzisz — moc i soczewki są dobrane do tego, jak spędzasz dzień,
- wygodnie leżą — po pewnym czasie zapominasz, że je nosisz,
- patrzysz w lustro i widzisz siebie — nie kogoś, kim nie chcesz być.
Jeśli brakuje którejkolwiek z tych rzeczy, okulary prędzej czy później wylądują w plecaku. Dlatego przy doborze bierzemy pod uwagę wszystkie trzy, a nie tylko receptę.
To, co słyszymy najczęściej
Te obawy są bardzo powszechne. W brytyjskim badaniu Optegra prawie co czwarta osoba przyznała, że unika badania wzroku, bo nie chce nosić okularów (źródło). Nie jesteś więc wyjątkiem.
„Będę wyglądać starzej. Albo po prostu nie jak ja."
Zaczynamy nie od tego, co jest modne, ale od Ciebie. Co lubisz w swoim wyglądzie? Czego nie chcesz zmieniać? W czym czujesz się naturalnie? Oprawka ma pasować do Twojego stylu, a nie go zastępować.
„Nie wiem, w czym mi dobrze."
Nie musisz wiedzieć. Od tego są przymiarki. Nie każda oprawka będzie Twoja i nie musisz przekonywać się do pierwszej, którą Ci pokażemy.
„Chcę czegoś, czego nie będzie widać."
Dobrze. Są oprawki niemal niewidoczne i są wyraziste. Nie musisz niczego udowadniać swoim wyborem — ani wybierać najbardziej dyskretnych tylko dlatego, że to Twoje pierwsze okulary.
„Jak zacznę je nosić, oczy się rozleniwią."
Okulary nie osłabiają wzroku — korygują to, co już jest. W tym samym badaniu co czwarta osoba była przekonana, że okulary pogarszają widzenie; to nieprawda. Jeśli wada się zmienia (np. u dzieci i nastolatków w okresie wzrostu), dzieje się to niezależnie od okularów. Wrażenie, że bez nich widzisz gorzej niż dawniej, bierze się stąd, że przyzwyczaiłaś lub przyzwyczaiłeś się do ostrego obrazu.
„Dawno nie byłam/byłem u okulisty. Głupio mi."
U nas nikt nie ocenia, kiedy przychodzisz. Ważne jest to, że jesteś.
„Nie lubię okularów."
Nie musisz lubić okularów, żeby przyjść je przymierzyć.
Przyzwyczajenie to proces — daj sobie czas
Pierwsze okulary to nowość i dla oczu, i dla głowy. Przez pierwsze dni świat może wydawać się ostrzejszy niż zwykle, podłoga trochę bliżej, a krawędzie lekko wygięte.
To normalne — mózg uczy się nowego, wyraźniejszego obrazu. Większości osób wystarczy kilka dni, czasem może to trwać do dwóch tygodni.
Przyzwyczajasz się też do siebie w lustrze. To osobna część adaptacji i ona również potrzebuje czasu.
Co pomaga:
- Noś okulary tak, jak zalecił specjalista. Jeśli mają być na cały dzień, nie zdejmuj ich co chwilę — wtedy przyzwyczajenie trwa dłużej.
- Daj sobie kilka dni, zanim ocenisz. Pierwsze wrażenie rzadko jest tym ostatecznym.
- Wpadnij, jeśli coś uciska albo się zsuwa. Dopasowanie oprawki na twarzy to chwila i nie trzeba się na nie umawiać.
- Zadzwoń do nas, jeśli po dwóch tygodniach nadal coś przeszkadza. Sprawdzimy, co jest nie tak, i znajdziemy rozwiązanie.

Jak wygląda pierwsza wizyta u nas
Nie musisz przychodzić z przekonaniem, że okulary są dla Ciebie. Wystarczy, że przyjdziesz.
Badanie wzroku
U optometrysty albo okulistki. Najlepiej się umówić (603 272 111), bo gabinet bywa zajęty — czasem uda się też bez zapisu. Ceny znajdziesz w cenniku.
Rozmowa
Pytamy, jak wygląda Twój dzień: praca przy komputerze, prowadzenie auta, czytanie, sport. I o to, czego się obawiasz.
Przymiarki bez presji
Możesz przymierzyć tyle oprawek, ile chcesz, zrobić zdjęcie, wrócić z kimś bliskim albo przyjść drugi raz. Na przymiarki nie trzeba się zapisywać.
Dobór soczewek
Opowiemy, co może Ci się przydać: np. powłoka antyrefleksyjna, soczewki barwione albo takie, które odciążają oczy przy ekranie.
Odbiór gotowego zamówienia
Zakładasz nowe okulary, a my sprawdzamy ich ułożenie na Twojej twarzy i wyjaśniamy, czego spodziewać się w pierwszych dniach.
Jeśli pierwsze okulary ma dostać Twoje dziecko
Dziecko zwykle nie decyduje, czy będzie nosić okulary. Ale może współdecydować o tym, jakie będą. Okulary, które dziecko samo wybrało i lubi, dużo rzadziej lądują w plecaku.
Pomagamy znaleźć oprawki, które są jednocześnie trwałe, dobrze leżą i podobają się samemu dziecku. Przy krótkowzroczności okulistka może omówić też soczewki MiYOSMART, które spowalniają jej postęp.
A soczewki kontaktowe?
Też są możliwe. Soczewki kontaktowe dobiera u nas okulistka, a my uczymy zakładania krok po kroku. Wiele osób traktuje je jako dodatek do okularów — na siłownię, wyjście czy wakacje.
Zacznijmy od Ciebie
Nie musisz się od razu zachwycać ani podejmować decyzji przy pierwszej wizycie. Przyjdź, porozmawiajmy, przymierz kilka oprawek. Resztę zrobimy razem — bez pośpiechu i bez przekonywania na siłę.
Dobrze jest widzieć. I dobrze jest czuć się sobą.